Dj wodzirej na wesele

Jarek - dj na wesele

Jako dziecko miałem grać w gminnej orkiestrze dętej, ale zrezygnowałem obawiając się obciachu wśród kolegów. Muzyka nie dała jednak za wygraną. Zamiast wybrzmiewać na saksofonie, niespodziewanie olśniła mnie kręcąc się na talerzu adaptera.

Dobry dj na wesele to dla mnie osoba, która wytwarza wyjątkowe wspomnienia, dlatego każdą imprezę na której gram (niezależnie czy jest to rodzinna uroczystość czy klub z muzyką elektroniczną) traktuję jako odrębną historię. Szybkie reagowanie na nastroje na parkiecie to mój przepis na udaną zabawę na weselu.

Na co dzień słucham głównie muzyki elektronicznej. Też ją lubisz? Zerknij na moją playlistę na Spotify.

do playlisty spotify
CMS
Konferansjer
CMS

Artur - wodzirej na wesele

Moje pierwsze spotkanie z mikrofonem było jak olśnienie. Zostałem wyznaczony do zaśpiewania solówki podczas pierwszej komunii świętej. I choć z emocji brakowało mi tchu i łamał mi się głos, mikrofonu już nie oddałem. Był ze mną gdy rozkręcałem dyskoteki w podstawówce a później w szkole średniej. Dzięki niemu mógł głos wybijał się z tłumu i nabierał mocy. Nauczyłem się jak budować atmosferę na imprezie, jak wyczuwać nastroje uczestników i animować ich do zabawy.

Dzisiaj potrzebuję kilku sekund by odgadnąć co moim gościom„ w duszy gra” i zaproponować im odpowiednią rozrywkę. Współpracowałem z prawdziwymi profesjonalistami scenicznymi takimi jak grupa De Mono, Andrzej Piaseczny, kabaret Moralnego Niepokoju czy Jan Pietrzak. Kiedy nie pracuję jako wodzirej na wesele, animuję najmłodsze pokolenie w miejskim ośrodku kultury. Zabawianie maluchów to wdzięczny obowiązek, dzieci dodają mi energii. Zwłaszcza trójka moich córek.

Zastanawiasz się ile to wszystko kosztuje oraz czy jesteśmy dostępni w dniu Twojej imprezy ślubnej?

Napisz do nas korzystając z poniższego formularza lub bezpośrednio na adres: kontakt@djwgarniturze.pl

Na wszystkie zapytania staramy się odpowiadać w ciągu 24 godzin.

Ślub bierze się raz w życiu (przynajmniej takie jest założenie) więc ciężko jest „przetestować” dj wodzirej przed podjęciem decyzji.

Co może pomóc? Opinie par, którym mieliśmy już przyjemność zapewnić oprawę muzyczno-konferansjerską wesela.

6 pytań do dj-a wodzireja na wesele

Jak to się stało, że zostałem dj-em na wesele?


Jak to często w życiu bywa, pomysł na biznes zrodził się w „gorszych” czasach. Miałem wtedy chwilowy kryzys w życiu zawodowym. Praca, która do tej pory sprawiała mi przyjemność i satysfakcję, zaczęła mnie nużyć. Czułem, że potrzebuję zmiany. Zacząłem się zastanawiać co tak naprawdę lubię robić, co sprawia mi frajdę. I tak wpadł mi do głowy pomysł na biznes weselny. W tamtym czasie grywałem od czasu do czasu w warszawskich klubach. Miksowanie muzyki na gramofonach to była też jedna z moich ulubionych form relaksu wieczorem, w domu. Nigdy jednak nie myślałem aby zająć się tym profesjonalnie. Dlaczego akurat dj wodzirej, a nie na przykład imprezy firmowe, albo kluby? Wszystkiemu winny jest Artur :-) To o nim pomyślałem, gdy próbowałem sobie ułożyć w głowie nową ścieżkę zawodową. Artur pracował jako konferansjer od wielu, wielu lat. Jako, że mieliśmy wspólnych znajomych, sam byłem kilkakrotnie gościem na weselach, które prowadził. Zawsze podobało mi się to, że nie był nachalny, nie sięgał po dziwne zabawy w stylu „która dziewczyna zje szybciej banana”. Nigdy nie czułem się zażenowany czy zmuszany do zabawy na weselach, które prowadził. Wszystko robił z wyczuciem, ale też na luzie. Gdybym nie był wtedy po ślubie, to na pewno pomyślałbym o nim jako o wodzireju na własne wesele.

Artur bardzo się ucieszył z mojej propozycji. Od razu ustaliliśmy, że każdy zajmie się tym, w czym czuje się najlepiej: on będzie pracował z mikrofonem, ja z muzyką. Byliśmy też zgodni co do tego, że nie będziemy grać disco polo. Od pomysłu do realizacji minęło raptem kilka tygodni i już po pierwszym wspólnym weselu wiedzieliśmy, że to był strzał w dziesiątkę.


Co najbardziej lubię w pracy dj-a konferansjera?


Natychmiastowy feedback, jaki otrzymuję od Klientów. Tutaj nie ma miejsca na domysły. Grając na weselu od razu widzę czy gościom się podoba, jak reagują na muzykę, na zabawy. Jeśli na parkiecie zaczyna się robić pusto, mogę zareagować od razu, zaproponować coś szybszego albo wolniejszego. Albo coś z zupełnie innej muzycznej bajki. Bardzo lubię ten moment kiedy młodzi do nas przychodzą – zmęczeni, ale szczęśliwi. Przybijają z nami piątki, dziękują. Kiedy słyszę, że lepszej imprezy nie mogli sobie wymarzyć, to czuję, że jestem we właściwym miejscu. I całe zmęczenie po dziesięciu godzinach pracy odpływa. Przynajmniej do momentu, kiedy nie musimy składać sprzętu, bo to już jest kawał ciężkiej, fizycznej roboty.

Drugi bardzo miły dla mnie aspekt tej pracy, to rekomendacje od zadowolonych Klientów. Po kilku latach pracy jako dj konferansjer znaczna część naszych Klientów to znajomi lub członkowie rodziny par, u których graliśmy. Zawsze bardzo się cieszymy, gdy spotykamy się na weselu – często te pary są już w powiększonym składzie - z dzieciaczkiem na rękach. Fajnie jest powspominać ich pierwszy dzień życia w roli żony i męża, a świadomość, że dołożyliśmy swoją cegiełkę, by ten dzień był wyjątkowy, sprawia, że sami czujemy się wyjątkowo. Mamy takich Klientów, a właściwie są to już teraz dobrzy znajomi, z którymi spotykamy się regularnie na weselach, co kilka miesięcy. I tak już od kilku lat. Mówią, że polecają nas jako dj wodzirej na wesele, nie tylko z sympatii, ale przede wszystkim dlatego, że mają stuprocentową pewność, że ich znajomi i rodzina będą zadowoleni.


Gdybym teraz szukał dj-a wodzireja, na co zwróciłbym szczególną uwagę?


Na pewno poprosiłbym o dokładny wykaz sprzętu, jakim dysponuje dj konferansjer. Nie chodzi tylko o nagłośnienie i sprzęt grający ale też o sprzęt do dekoracji światłem. Chętnie zobaczyłbym zdjęcia z realizacji podświetlenia sali weselnej, a także chociaż krótkie filmy, na których widać jak wodzirej pracuje z mikrofonem. Ważne też, żeby stanowisko dj-skie wyglądało estetycznie – to powinna być ozdoba sali weselnej. Nie wyobrażam sobie na przykład leżących na widoku, nieuporządkowanych kabli.

Przed podjęciem decyzji poruszyłbym kwestię muzyki oraz zabaw, żeby mieć pewność, że nasze gusta w tym obszarze się pokrywają i że dj na wesele nie zaskoczy mnie estetyką, której bliżej do remizy niż do nowoczesnego wesela z klasą.

Na pewno też w dużej mierze opierałbym swoją decyzję na opiniach świeżo upieczonych par młodych. Może niekoniecznie tych, które można przeczytać na stronie danego dj na wesele lub na forach, bo takimi opiniami można w łatwy sposób manipulować. Najbardziej wiarygodne są rekomendacje opublikowane pod własnym imieniem i nazwiskiem lub z danymi, po których łatwo jest daną osobę zidentyfikować. Czyli na przykład opinie umieszczane na Facebooku z wiarygodnego konta czy opinie w Google (zwłaszcza jeśli do konta mamy podpięte zdjęcie danego użytkownika) są według mnie jak najbardziej godne zaufania.


Najdziwniejsze wesele na jakim byłem?


Może nie samo wesele, ale pewna sytuacja utkwiła mi mocno w pamięci. W środku imprezy, koło północy, rozległ się nagle pod oknami restauracji ryk karetki pogotowia. Nie zauważyłem, żeby któryś z gości poczuł się źle, wszyscy doskonale bawili się na parkiecie. Co się okazało? To byli koledzy pana młodego – ratownicy medyczni, którzy tego dnia pełnili na Śródmieściu dyżur i nie mogli uczestniczyć w przyjęciu. Przez megafon złożyli młodym życzenia, wybiegli z karetki z kwiatami, po czym... szybko odjechali, by dalej pomagać ludziom. Jedynymi osobami wtajemniczonymi wcześniej w akcję byli świadkowie, widać było, że pozostali goście stali na początku jak osłupieli. My z Arturem również byliśmy bardzo zaskoczeni, choć sam pomysł bardzo nam się spodobał.


Jakich „złotych rad” udzieliłbym narzeczonym, w oparciu o doświadczenie zdobyte na kilkudziesięciu imprezach weselnych?


Są według mnie dwa błędy, które narzeczeni często popełniają. Pierwszy to zbyt duża liczba zaplanowanych aktywności. Nie chodzi tylko o zabawy weselne czy konkursy, ale o wszystkie atrakcje typu: saksofon lub skrzypce na żywo, oczepiny, tort, pokaz sztucznych ogni, puszczanie lampionów, etc. Chcąc jak najbardziej uatrakcyjnić swoje przyjęcie ślubne, pary trochę się w tym zatracają i potem okazuje się, że brakuje czasu na zabawę na parkiecie. A to właśnie na muzykę i taniec powinniśmy przeznaczyć największą część imprezy. No chyba, że pary spodziewają się bardzo nietańczących gości i celowo chcą skrócić do minimum czas spędzony na parkiecie. W pozostałych przypadkach, sugerowałbym jednak skoncentrować się na muzyce proponowanej przez dj warszawa. Moim zdaniem optymalna ilość zabaw weselnych to dwie. Do tego zwykle dochodzą oczepiny, tort, podziękowania dla rodziców, ewentualnie jedna dodatkowa atrakcja. I to w zupełności wystarczy.

Drugim częstym błędem jest wybór sali niedopasowanej do liczby gości. Gdy sala jest zbyt duża, gościom trudniej się zintegrować. Brakuje kameralności, przytulności, ludzie zaczynają wychodzić na zewnątrz. Praca wodzireja również jest wtedy utrudniona bo nie ma kontaktu wzrokowego z gośćmi. Jesteśmy teraz w dość wyjątkowej sytuacji, bo przez pandemię koronawirusa wiele par było zmuszonych zmienić koncepcję wesela i znacząco zmniejszyć ilość zaproszonych gości. Nie zawsze za tą zmianą poszła zmiana sali, bo często nie było takiej możliwości. Ta rada jest więc na czasy „po pandemii”, czyli, mam nadzieję, na niedaleką przyszłość.

Jest jeszcze jeden aspekt na który warto zwrócić uwagę. Większość młodych marzy o ślubie w ciepłych miesiącach – czerwiec, sierpień, wrzesień wydają się idealne bo poza obietnicą dobrej pogody mają jeszcze w nazwie słynną literkę „r”. Jest jednak jedno „ale” - dobra pogoda wiąże się z częstym wychodzeniem gości na zewnątrz. Jeśli dodatkowo uatrakcyjnimy wesele pięknym ogrodem lub rozległym terenem idealnym na długie spacery czy pogawędki przy papierosku, to musimy liczyć się z tym, że parkiet może się nagle wyludnić. Do młodej pary należy więc decyzja – czy zależy Wam, by mieć gorącą imprezę taneczną do białego rana, czy akceptujecie to, że goście będą spędzać dużo czasu na zewnątrz i parkiet nie zawsze będzie pełny. Są pary, które stawiają na tak zwany „slow wedding”, czyli spontaniczny rozwój imprezy, w powolnym tempie. Bez presji na taniec, zabawę i muzykę. Dla nich wesele to przede wszystkim spotkanie towarzyskie – okazja do długich rozmów z rodziną i przyjaciółmi. Jeśli należycie do takich osób, to „migracje” gości nie będą stanowiły dla Was problemu. Jeśli jednak pełny parkiet jest Waszym priorytetem, warto rozważyć jesienne lub zimowe miesiące na organizację wesela. My oczywiście jako dj wodzirej uwielbiamy porywać gości do tańca, dlatego cieszymy się zawsze gdy w dniu uroczystości temperatura za oknem spada. Ale to tylko nasze podejście i nie ono jest tutaj przecież najważniejsze.


Co myślę o dzieciach na weselu – czy warto zabrać je ze sobą na imprezę?


Zdania o zabieraniu dzieci na wesele są bardzo podzielone. Jedni rodzice uważają, że jest to impreza rodzinna i nie widzą powodów, by wykluczać z niej własne dzieci. Inni z kolei nie wyobrażają sobie dobrej zabawy, gdy mają dzieci po opieką. Jaka jest moja opinia na ten temat? Dość standardowa – to zależy. Od czego? Głównie od samych dzieci. W jakim są wieku, czy wymagają nieustannej uwagi czy też są w stanie same zorganizować sobie czas. Czy musimy ich cały czas pilnować czy też same potrafią już o siebie zadbać. Wiadomo, że dzieci starsze, bardziej samodzielne i takie które nie „wiszą” wciąż na rodzicach, nie są tak kłopotliwe jak żywiołowe dwu- czy trzylatki. Druga sprawa to to, czy mamy możliwość zostawienia dzieci pod czyjąś opieką na czas wesela. Osobiście, jako ojciec małych dzieci, gdybym miał opcję skorzystania z pomocy rodziny, to pewnie bym z niej skorzystał i skupił się na zabawie, a nie na obserwowaniu czy moje dzieci nie wyjadają komuś tortu z talerza. Nie każdy jednak na taką pomoc może liczyć. Dlatego też uważam, że nie na miejscu jest kategoryczne stwierdzenie pary młodej, że nie życzą sobie dzieci na swoim weselu. To tak jakby z góry wykluczyć gości, którzy posiadają dzieci. To do rodziców powinna należeć decyzja „biorę dzieci na wesele”/ idę sam. Gdybym jako osoba zapraszana na wesele usłyszał taki warunek, pewnie sam zostałbym w domu.