Oryginalne rękopisy Vivaldiego od zapomnienia do turyńskiego skarbca i cyfrowego dostępu
- Większość oryginalnych partytur Vivaldiego to odręczne manuskrypty (autografy), które po jego śmierci uległy rozproszeniu i zapomnieniu.
- Kluczowe dla odzyskania spuścizny było sensacyjne odkrycie ogromnej kolekcji manuskryptów w Piemoncie w latach 1926-1930.
- Dzięki mecenasom Roberto Foà i Filippo Giordano, zdecydowana większość autografów Vivaldiego znajduje się dziś w Bibliotece Narodowej Uniwersytetu w Turynie.
- Dostęp do manuskryptów jest możliwy fizycznie w Turynie oraz cyfrowo, głównie poprzez platformę IMSLP, oferującą skany pierwszych wydań i autografów.
- Dla muzyków praktyków zaleca się korzystanie z wydań typu „urtext”, które są krytycznymi opracowaniami opartymi na oryginalnych źródłach.
Czym są oryginalne partytury Vivaldiego z epoki baroku?
Rękopis kontra druk: jak Vivaldi przygotowywał swoje nuty
Kiedy mówimy o „oryginalnej partyturze” Vivaldiego, nie mamy na myśli współczesnego wydania drukowanego, lecz przede wszystkim jego odręczny manuskrypt, czyli autograf. To niezwykle ważne rozróżnienie, ponieważ większość dzieł Vivaldiego nie została opublikowana za jego życia. Po śmierci kompozytora jego muzyka, niestety, popadła w zapomnienie, a bezcenne rękopisy uległy rozproszeniu, często trafiając w prywatne ręce lub znikając bez śladu. To właśnie te autografy są dla nas najcenniejszymi świadectwami jego geniuszu.
Autograf kompozytora bezcenne okno na proces twórczy
Oryginalne manuskrypty to coś więcej niż tylko nuty. To bezcenne okno na proces twórczy kompozytora. Przeglądając autografy Vivaldiego, możemy dostrzec jego charakter pisma, spontaniczne skreślenia, poprawki, notatki na marginesach wszystko to, co świadczy o dynamice powstawania dzieła. Co więcej, barokowy zapis muzyczny różni się od współczesnego. Często jest mniej precyzyjny w kwestiach artykulacji, dynamiki czy tempa, pozostawiając wykonawcy znacznie więcej swobody interpretacyjnej. To właśnie w tych rękopisach tkwi klucz do zrozumienia autentycznych intencji Vivaldiego, zanim zostały one zniekształcone przez późniejsze wydania i interpretacje.
Detektywistyczna historia zaginionych i odnalezionych manuskryptów Vivaldiego
Dlaczego po śmierci Vivaldiego jego muzyka popadła w zapomnienie?
Trudno w to uwierzyć, ale po śmierci Antonio Vivaldiego w Wiedniu w 1741 roku, jego muzyka, tak ceniona za życia, szybko popadła w zapomnienie. Był to los wielu kompozytorów baroku. Gusta muzyczne zmieniały się, a dzieła Vivaldiego, choć rewolucyjne w swoim czasie, ustąpiły miejsca nowym stylom. Jego ogromna spuścizna, w większości w postaci rękopisów, została rozproszona i przez niemal dwa stulecia czekała na ponowne odkrycie, stanowiąc tło dla jednej z najbardziej pasjonujących historii w muzykologii.
Sensacyjne odkrycie w Piemoncie: jak odnaleziono największy skarb muzyki baroku
Prawdziwy przełom nastąpił w latach 1926-1930, kiedy to profesor historii muzyki, Alberto Gentili, dokonał sensacyjnego odkrycia w salezjańskim klasztorze w Piemoncie. Wśród starych, zakurzonych zbiorów, które miały zostać sprzedane, by sfinansować remont, Gentili natrafił na ogromną kolekcję manuskryptów. Szybko zidentyfikował je jako dzieła Vivaldiego, w tym wiele nieznanych dotąd kompozycji. To było jak odnalezienie zaginionej arki skarb muzyki baroku, który niemal przepadł na zawsze.
Rola Alberto Gentiliego, Roberto Foà i Filippo Giordano w ocaleniu dziedzictwa
Odkrycie Gentiliego było dopiero początkiem. Aby ocalić zbiory przed rozproszeniem i sprzedażą na części, potrzebni byli mecenasi. I tu na scenę wkraczają dwie kluczowe postaci: Roberto Foà i Filippo Giordano. Ci dwaj zamożni panowie, poruszeni historią i wartością artystyczną manuskryptów, podjęli decyzję o ich zakupie. Co więcej, ich motywacja była głęboko osobista przekazali oni całe kolekcje turyńskiej Bibliotece Narodowej, aby upamiętnić swoje przedwcześnie zmarłe dzieci. Dzięki ich hojności i wizji, bezcenne dziedzictwo Vivaldiego zostało ocalone i trafiło do publicznej instytucji, stając się dostępne dla badaczy i muzyków z całego świata. To jeden z najpiękniejszych przykładów mecenatu w historii muzyki.
Turyński skarbiec: gdzie dziś spoczywają autografy mistrza?
Biblioteca Nazionale Universitaria di Torino światowe centrum badań nad Vivaldim
Dzięki wspomnianym mecenasom, dziś zdecydowana większość zachowanych autografów Antonio Vivaldiego znajduje się w Bibliotece Narodowej Uniwersytetu w Turynie (Biblioteca Nazionale Universitaria di Torino). To absolutne światowe centrum badań nad twórczością „Rudego Księdza”. Zbiory te obejmują imponującą liczbę około 307 utworów instrumentalnych, 20 oper i 42 kompozycje sakralne prawdziwa kopalnia wiedzy dla muzykologów i wykonawców.
Co dokładnie kryją kolekcje Foà i Giordano? Przegląd zawartości
Kolekcje Foà i Giordano, znane jako Raccolta Foà i Raccolta Giordano, stanowią trzon turyńskiego skarbca. W ich skład wchodzą nie tylko słynne koncerty, ale także sonaty, opery, oratoria, utwory sakralne, a nawet fragmenty niedokończonych dzieł. To właśnie tam przechowywane są autografy wielu koncertów ze zbioru „Il cimento dell'armonia e dell'inventione”, w tym słynnych „Czterech pór roku”, a także liczne opery, takie jak „Orlando furioso” czy „Griselda”, oraz kompozycje religijne, np. „Gloria” czy „Stabat Mater”. Przeglądając katalogi tych zbiorów, można poczuć dreszcz emocji, wiedząc, że patrzy się na dzieła, które wyszły spod ręki samego mistrza.
Czy można zobaczyć manuskrypty na własne oczy? Wystawy i dostęp dla badaczy
Tak, dla tych, którzy pragną obcować z historią w sposób namacalny, Biblioteka w Turynie oferuje wyjątkową możliwość. Posiada ona specjalne Auditorium Vivaldi, gdzie w klimatyzowanej gablocie wystawiane są wybrane, cenne partytury kompozytora. To niesamowite doświadczenie stanąć twarzą w twarz z oryginałem. Dodatkowo, na specjalnych stanowiskach multimedialnych można przeglądać cyfrowe kopie manuskryptów, co jest świetnym rozwiązaniem dla badaczy i entuzjastów. Oczywiście, dostęp do samych autografów jest ściśle regulowany i przeznaczony głównie dla muzykologów i badaczy, ale możliwość zobaczenia ich na wystawie to prawdziwa gratka.
Jak dotrzeć do partytur Vivaldiego bez podróży do Włoch?
Cyfrowe archiwa na ratunek: rola projektu IMSLP
Na szczęście, w dobie cyfryzacji, nie musimy już odbywać dalekich podróży do Turynu, aby obcować z dziełami Vivaldiego. Najważniejszym i najbardziej dostępnym źródłem cyfrowym dla muzyków jest International Music Score Library Project (IMSLP), znany również jako Petrucci Music Library. Ta fantastyczna platforma udostępnia skany tysięcy partytur, w tym wiele dzieł Vivaldiego. Znajdziemy tam skany pierwszych wydań drukowanych (np. z Amsterdamu z 1725 roku dla „Czterech pór roku”), a w niektórych przypadkach również skany oryginalnych manuskryptów z różnych bibliotek. To prawdziwa rewolucja w dostępie do źródeł muzycznych.
Pierwsze wydania a manuskrypty co znajdziemy w sieci?
W sieci, zwłaszcza na IMSLP, znajdziemy przede wszystkim skany pierwszych wydań drukowanych. Są one niezwykle cenne, ponieważ powstały za życia kompozytora lub tuż po jego śmierci i często odzwierciedlają jego intencje. Jednakże, jak wspomniałem, Vivaldi opublikował tylko niewielką część swoich dzieł. Dlatego też, w niektórych przypadkach, IMSLP udostępnia również skany oryginalnych manuskryptów, pochodzących z różnych bibliotek. Warto zawsze sprawdzić, czy dla danego utworu dostępne są różne źródła, aby móc je porównać i wyrobić sobie pełniejszy obraz.
Czym jest „urtext”? Dlaczego to najlepszy wybór dla współczesnego muzyka?
Dla współczesnego muzyka, który pragnie grać Vivaldiego w sposób autentyczny i zgodny z intencjami kompozytora, najlepszym wyborem są wydania typu „urtext”. Co to dokładnie oznacza? „Urtext” to współczesne edycje krytyczne, opracowane przez wykwalifikowanych muzykologów. Ich celem jest przedstawienie nut w formie jak najbliższej oryginalnym źródłom manuskryptom i pierwszym wydaniom oczyszczonej z późniejszych naleciałości, błędów redakcyjnych, a także subiektywnych interpretacji wydawców z wieków późniejszych. Korzystając z „urtextu”, mamy pewność, że obcujemy z muzyką Vivaldiego w jej najbardziej pierwotnej i autentycznej formie, co jest kluczowe dla historycznie poinformowanego wykonawstwa.
Studium przypadku: oryginalna partytura „Czterech pór roku”
Co sonety dołączone do nut mówią nam o intencjach kompozytora?
Jednym z najbardziej fascynujących aspektów „Czterech pór roku” jest fakt, że Vivaldi dołączył do drukowanego wydania (ok. 1725, op. 8 „Il cimento dell'armonia e dell'inventione”) sonety, prawdopodobnie własnego autorstwa. Była to innowacja, która stanowi bezcenne źródło wiedzy o jego intencjach programowych. Każdy sonet opisywał sceny i nastroje odpowiadające poszczególnym częściom koncertów, pozwalając słuchaczowi i wykonawcy na głębsze zrozumienie tego, co kompozytor chciał wyrazić muzyką. To dzięki nim wiemy, że Vivaldi nie tworzył abstrakcyjnej muzyki, lecz malował dźwiękami konkretne obrazy natury i życia.
Jak wyglądała pierwsza edycja z 1725 roku?
Oryginalna partytura „Czterech pór roku” została wydana drukiem w Amsterdamie około 1725 roku przez wydawnictwo Michel-Charles Le Cène. Była to część większego zbioru dwunastu koncertów skrzypcowych zatytułowanego „Il cimento dell'armonia e dell'inventione” (Spór harmonii z inwencją), op. 8. To właśnie to wydanie, wraz ze wspomnianymi sonetami, stanowiło pierwotną formę, w jakiej świat poznał te arcydzieła. Dziś skany tej edycji są szeroko dostępne online, co pozwala nam na bezpośrednie obcowanie z historycznym źródłem.
Czego dowiadujemy się z oryginalnego zapisu o wykonawstwie? (np. artykulacja, tempo)
Analiza oryginalnych manuskryptów i pierwszych wydań „Czterech pór roku” dostarcza nam wielu wskazówek dotyczących wykonawstwa. Jak już wspomniałem, barokowy zapis bywa mniej precyzyjny niż współczesny. Często brakuje szczegółowych oznaczeń artykulacyjnych czy dynamicznych, co pozostawia wykonawcy większą swobodę. To nie jest niedbalstwo, lecz element ówczesnej praktyki wykonawczej, gdzie interpretacja i improwizacja odgrywały kluczową rolę. Charakter pisma Vivaldiego, jego skreślenia, a nawet sposób, w jaki notował pauzy czy łuki, są cennym źródłem wiedzy o tym, jak kompozytor wyobrażał sobie brzmienie swojej muzyki. To właśnie te niuanse pozwalają nam dążyć do autentycznego odtworzenia barokowego stylu.
Przeczytaj również: Partytura "Course J" Schaeffera: Gdzie znaleźć i jak zagrać?
Dlaczego obcowanie z oryginalnymi partyturami jest tak ważne?
Odkrywanie prawdziwego brzmienia baroku, wolnego od naleciałości
Dla mnie, jako muzyka i pasjonata, obcowanie z oryginalnymi partyturami Vivaldiego to niczym podróż do źródła. Pozwala nam to na odkrywanie prawdziwego brzmienia muzyki barokowej, wolnego od warstw późniejszych interpretacji, błędów redakcyjnych i stylistycznych naleciałości, które nagromadziły się przez wieki. To szansa, by usłyszeć Vivaldiego tak, jak mógł go słyszeć on sam i jego współcześni, z całą jego witalnością, inwencją i często zaskakującą surowością. To jest właśnie to, co nazywamy historycznie poinformowanym wykonawstwem dążeniem do autentyczności.
Inspiracja dla wykonawców i źródło wiedzy dla słuchaczy
Oryginalne partytury stanowią niewyczerpane źródło inspiracji dla wykonawców. Pozwalają na głębsze zrozumienie intencji kompozytora, co przekłada się na bardziej świadome i przekonujące interpretacje. Dla słuchaczy zaś, wiedza o historii i autentyczności tych dzieł pogłębia doświadczenie muzyczne. Świadomość, że słuchamy muzyki odtworzonej z taką dbałością o detale, na podstawie rękopisów, które niemal przepadły, dodaje jej dodatkowego wymiaru. To nie tylko słuchanie dźwięków, ale i uczestniczenie w historii, co czyni obcowanie z muzyką Vivaldiego jeszcze bardziej wzbogacającym.
